Analiza meczu: Atletico Madryt – Fulham

0

Dzisiaj o godzinie 20:45 rozpocznie się wielki finał Ligi Europejskiej, w którym zagrają Atletico Madryt oraz Fulham. Klubem znacznie bardziej utytułowanym i znanym jest oczywiście Atletico, które w poprzednich rundach, nie miało łatwej przeprawy. Podobnie zresztą było w przypadku Fulham, które ku zdziwieniu wszystkich zaszło aż tak daleko w tegorocznych rozgrywkach. Oba zespoły jeszcze nie miały okazje grać ze sobą, więc będzie to ich pierwsza potyczka.

Atletico Madryt w drodze do finału pokonało takie drużyny, jak: Galatasaray, Sporting Lizbona, Valencia czy Liverpool. Potyczki z tymi ekipami nie należały do najłatwiejszych, czego potwierdzeniem jest to, że madrycki zespół w większości wypadków awansował dzięki większej ilości goli zdobytych na wyjeździe. Podobnie było w półfinale z faworyzowanym Liverpoolem, którego Atletico w pierwszym meczu u siebie zdołało ograć 1:0, a w rewanżu to Anglicy okazali się lepsi i po regulaminowych 90 minutach byliśmy świadkami ich jednobramkowego prowadzenia. O promocji miała zadecydować dogrywka, która szczęśliwie zaczęła się dla ówczesnych gospodarzy, ale jeszcze w pierwszej jej części, po raz kolejny swoją niezawodność pokazał Diego Forlan, który strzelił na 1:2 i tym o to sposobem, jego drużyna jedzie na finał do Hamburga.

Droga Fulhamu do finału była równie interesująca, co Hiszpanów. Anglicy bowiem rywalizowali z takimi zespołami, jak: Shakhtarem Donieck, Juventus Turyn, Wolfsburg, Hamburg. W tym miejscu należy wspomnieć o potyczce z Juventusem, po której gracze z Fulham chyba uwierzyli, że w tym sezonie są w stanie zawojować Ligę Europejską. Po pierwszym meczu, to „Juve” było niemalże pewne awansu, bo u siebie wygrało 3:1 i wszystko wskazywało na to, że rewanż w Londynie będzie tylko formalnością. Stało się jednak inaczej, gdyż podopieczni Hodgsona wygrali 4:1 i sprawili ogromną radość wszystkim kibicom, zgromadzonym na ich stadionie. Pierwszy mecz półfinałowy z Hamburgiem zaczął się od bezbramkowego remisu, mimo że to Niemcy przez większą część spotkania byli stroną dominującą, ale nie potrafili tego zamienić na strzelenie gola. W rewanżu jednak, ten pojedynek zaczął się pomyśli Hamburczyków, którzy do pierwszej połowy prowadzili 1:0 i ich awans był już bardzo blisko, gdyż Fulham do promocji potrzebowało aż dwóch bramek, które jednak, nie bez trudu strzelili.

Oba kluby w lidze nieco zawodzą, Atletico jest dopiero na 9 miejscu i pozycji tej do końca sezonu już raczej nie poprawi. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja Fulham, które rozgrywki w Premierschip już zakończyło i to dopiero na 12 miejscu. Również w ostatnich ligowych meczach szło im bardzo mizernie, bowiem na pięć ostatnich pojedynków zaliczyli jeden remis, aż trzy porażki i zaledwie jedno zwycięstwo po męczarniach z West Hamem w meczu u siebie. Warto również zaznaczyć, że Londyńczycy to zupełnie inna drużyna na własnym stadionie niż na wyjeździe, a dzisiaj grać u siebie nie będą, więc to, że mecz rozgrywany jest w Hamburgu raczej nie przemawia na ich korzyść. Forma Atletico wygląda nieco lepiej, bo zdołało ono dwa razy wygrać, raz zremisować i dwa razy przegrać. Jednak takie wyniki są wynikiem oszczędzania najlepszych zawodników przez Sancheza, przed finałem Ligi Europejskiej. A te roszady mają swój pozytywny wydźwięk, ponieważ Atletico wystąpi dzisiaj niemal w optymalnym składzie, kontuzjowany jest tylko Sergo Asenjo (brmkarz). Znacznie gorzej wygląda sytuacja w Fulham, w składzie którego zabraknie dzisiaj na pewno: Bobby’ego Zamory, Stefano Okaki i Nicky’ego Shoreya, a nie pewny występu jest Damien Duff. Jednak nawet, gdyby nie te osłabienia, to i tak faworytami byli by Hiszpanie, a brak tych piłkarzy tylko utwierdzić nas może w przekonaniu za typem na madrycką ekipą.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.