Fiorentina wszystkie siły kieruje na Serie A

0

Po dwóch porażkach z rzędu: 2:3 u siebie z Parmą i 0:1 na wyjeździe z Interem w ostatniej kolejce zespół Fiorentiny spadł na 10. miejsce w tabeli, ale wciąż traci obecnie do miejsca premiowanego startem w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów tylko 3 pkt. W najbliższej kolejce szansa do przełamania złej passy wręcz idealna, bowiem na stadion Artemio Franchi przyjedzie beznadziejnie prezentująca się w tym roku Atalanta, która obecnie zaledwie z 12-stoma punktami na koncie zajmuje 18-ste miejsce w tabeli Serie A. Ponadto gospodarze niedzielnej potyczki w ostatnim sezonie dwukrotnie pokonali swojego najbliższego rywala: 2:1 u siebie i 2:1 na wyjeździe, a w 47 grach we Florencji na poziomie Serie A dali się pokonać Atalancie ledwie 7 razy.
Trener Cesare Prandelli w końcu mógł w tym tygodniu wraz ze swoimi podopiecznymi spokojnie zregenerować siły i przygotować się do niedzielnej potyczki, która w tym momencie jest dla popularnej „Violi” najważniejsza, a to nie było ostatnio częstym komfortem (co oczywiście wiązało się z grą Fiorentiny na arenie międzynarodowej).
Sytuacja Fiorentiny w Lidze Mistrzów jest już jasna, tak więc wszystkie siły powinny zostać skierowane właśnie na mecz z Atalantą. We wspomnianym meczu z ubiegłego tygodnia z Interem przegranym 0:1 po golu Diego Milito z rzutu karnego w 85. minucie, ekipa „Fioletowych” zaprezentowała się bardzo dobrze. Mistrzowie Włoch momentami byli w opałach, bowiem bramkę Julio Cesara nękali Gilardino, Vargas czy Montolivo. Świetną partię w bramce „Violi” rozegrał Frey (notabene wybrany do 11-stki kolejki w Serie A), który kilkakrotnie ratował swój zespół z opresji. Choć Fiorentinie nie udało się przełamać złej passy, to jednak kibice tego klubu z optymizmem mogą spoglądać na mecz z Atalantą, bowiem jeśli ich zespół zaprezentuje podobny futbol jak w spotkaniu z Interem, to przyjezdni z Bergamo nie mają co liczyć na jakąkolwiek zdobycz punktową.
W zespole gospodarzy w niedzielę na pewno nie zagrają kontuzjowani Mutu, Gamberini, Natali i Marchionni (choć biorąc pod uwagę postawę tych panów w trwającym sezonie jedynie brak tego ostatnio można uznać za większą stratę), a także pauzujący za kartki Zanetti. Mimo tego w składzie Prandelliego są przecież tacy piłkarze jak Gilardino, Montolivo, Santana, Vargas, czy Jovetic, którzy swoimi umiejętnościami są w stanie niemal w pojedynkę przesądzać o losach meczu. Większych problemów personalnych nie ma co prawda przed niedzielnym starciem trener gości Conte, który oprócz kontuzjowanych Barreto, Radovanovica, a także pauzującego za kartki Belliniego, będzie miał do dyspozycji wszystkich swoich piłkarzy, ale u gości znacznie większą bolączką jest jednak forma. Atalanta w tym sezonie wygrała ledwie 3 spotkania (na 14-ście rozegranych), a z ostatnich 5 gier przegrała aż 4 razy. W poprzedniej kolejce ekipa z Bergamo podejmowała u siebie zespół o podobnych możliwościach co Fiorentina, a więc 11-stkę Romy i mimo szybkiego objęcia prowadzenia (po golu Ceravolo w 13. minucie) po raz kolejny schodziła z boiska pokonana, bowiem Totti i spółka odpowiedzieli na gola Atalanty dwoma trafieniami i utrzymali wynik do końcowego gwizdka. Wydaje się więc, że jeśli zespół z Bergamo w najbliższym czasie nie poprawi wyników, to Antonio Conte może podzielić losy swojego poprzednika, który został zwolniony. Atalanta chociaż dysponuje dość solidnym składem z Aquafrescą i Tribocchim na czele, na których to obrońcy Fiorentiny powinni szczególnie uważać, to wyników jak nie było, tak nie ma. Trudno także spodziewać się by raptem ekipa z Bergamo ugrała coś na stadionie ekipy z Florencji, która jeśli chce w tym sezonie jeszcze liczyć się w walce o czołowe lokaty, to na stratę punktów w niedzielę po prostu nie może sobie pozwolić. Bukmacherzy wystawili w moim odczuciu dość przyzwoite kursy na wygraną gospodarzy, które powinny oscylować w okolicach @ 1.6, co może stanowić bardzo dobry dodatek do jakiegoś weekendowego dubla. Ja osobiście z dużym przekonaniem pobieram typ na zwycięstwo „Violi” i w niedzielne popołudnie ściskam kciuki za Fiorentinę!

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.