Wielka premiera

0

Dzień 7 sierpnia 2010roku na długo zapadnie w pamięci wszystkim kibicom Legii Warszawa. Na reszcie Warszawscy kibice doczekali się stadionu na miarę europy. A na mecz inaugurujący otwarcie stadionu przyjechał Arsenal Londyn.

Ja byłem jednym z 23 tys. osób, którym udało się obejrzeć mecz z trybun. Oczywiście bez problemów nie mogło się obyć. Władze klubu zapraszały kibiców aby ci przybyli już o godzinie 14. Niestety istnieje coś takiego jak złośliwość rzeczy martwych i akurat kiedy podekscytowani kibice zaczęli ustawiać się przed bramami stadionu padł… System biletowy. Naprawa zajęła godzinę. A kibice z podekscytowanych stali się wściekli. Palące słońce, duszno do tego na około tłum ludzi i tak przez godzinę. Na szczęście kiedy system już naprawiono wszyscy zapomnieli o całym zajściu i udali się szukać swoich miejsc.
Dokładnie o 15.45 rozpoczęło się wielkie show. Orkiestra reprezentacyjna wojska polskiego, legendy klubu, mnóstwo balonów w klubowych barwach i panowie w śmiesznych goglach biegający i strzelający klubowymi koszulkami w trybuny – w taki właśnie sposób odbyła się ceremonia otwarcia. Gdy obie 11 znalazły się już na boisku wszyscy oddali hołd zmarłemu kilka dni wcześniej Edmundowi Zientarze.

Godzina 17 i… Nareszcie rozpoczął się wielki spektakl. Ja wraz ze swoim kolegą zasiedliśmy na ŻYLECIE. Atmosfera była niesamowita przez całe 90 minut głośno wraz z całą trybuną dopingowałem ukochaną drużynę. A gdy w 17′ historyczną bramkę na 1:0 strzelił Cabral cały stadion aż eksplodował z radości. Moment w którym piłka ugrzęzła w siatce zapisał mi się w pamięci niczym zdjęcie.
Do przerwy Legia prowadziła 3:1 – To było coś wspaniałego. Mimo, że w ostatecznym rozrachunku Legia przez głupie błędy poległa 5:6 to i tak strzelenie 5 goli Arsenalowi jest wielkim wyczynem i wszyscy, którzy byli na stadionie odwdzięczyli się piłkarzom jeszcze raz odśpiewywując klubowe pieśni. Sami zawodnicy również ładnie się zachowali i po ostatnim gwizdku arbitra chodzili przy trybunach i dziękowali za doping.

Wisienką na torcie był występ w bramce Arsenalu byłego bramkarza Legii – Łukasza Fabiańskiego.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.